W ostatnich latach popularność sedanów sukcesywnie maleje. Kierowcy coraz częściej wybierają pięciodrzwiowe hatchbacki, do których można spakować nawet połowę dorobku życia. Nie słabnie zainteresowanie SUV-ami, które elektryzują designem i luksusowym wyposażeniem. Prestiżowy sedan o klasycznej, trójbryłowej konstrukcji, wydaje się skazany na wymarcie. Zarezerwowany dla dyplomatów i polityków, coraz rzadziej widywany jest na polskich drogach. Przeciętny Kowalski woli coś tańszego i mniej reprezentacyjnego, a jednocześnie bardziej funkcjonalnego. Tymczasem brak popytu na „limuzyny” ma korzystny wpływ na ceny na rynku wtórnym. Sedan do 20 tys. to nie mit – samochód, który kilkanaście lat temu kosztował 150-200 tysięcy dziś można kupić nawet za 10% pierwotnej wartości.

Tani sedan – gdzie tkwi haczyk?

pexels-photo-68624Większość Polaków rezerwuje na używane auto 20-30 tysięcy złotych. Posiadając większe oszczędności, wolimy rozejrzeć się za „furą” z salonu, choćby i z podstawowym wyposażeniem. Nowe auto kusi bezawaryjnością, zerowym przebiegiem i zapachem fabryki. Wierzymy, że kupujemy auto na lata, którego nie trzeba będzie pchać po przejechaniu 50 tys. kilometrów. Oczywiście rynek wtórny nadal ma się całkiem dobrze i nie brakuje na nim również samochodów z nadwoziem typu sedan za 20 tys. złotych.

Przeciętna cena za limuzynę może wydawać się podejrzana, zwłaszcza jeśli mamy świadomość jej początkowej wartości i bogatego wyposażenia. Nasze podejrzenia nie są niestety bezpodstawne. Prestiżowe auto za tę kwotę to potencjalna skarbonka i duże prawdopodobieństwo, że wkrótce zyskamy nowych przyjaciół w okolicznych warsztatach samochodowych. Sedany do 20 tys. to zwykle auta mocno wyeksploatowane (200-300 tys. km to norma) i remontowane w szopie przez niespełnionego mechanika. Jeśli były właściciel oszczędzał na serwisie (co jest bardzo możliwe wziąwszy pod uwagę niedostępność i horrendalny koszt oryginalnych części), wpadniemy po uszy w spiralę niekończących się napraw.

Sedan do 20 tys. złotych – w czym wybierać?

Niemal 100% „tanich limuzyn” wymaga remontu już na starcie, dlatego przed zakupem koniecznie zaangażujmy fachowca do oceny stanu technicznego auta. Weźmy pod uwagę, że części do aut klasy premium są trudno dostępne i drogie, dlatego przygotujmy się na naprawy o wartości przewyższającej nawet 75% ceny auta.

Jeśli skusimy się na mroczny przedmiot pożądania w postaci kilkunastoletniego Lexusa GS II, większość napraw zrealizujemy jedynie w ASO tej marki. Na szczęście auto jest znane z niskiej awaryjności, dlatego być może nasz budżet to wytrzyma. Jeśli bierzemy pod uwagę koszty, możemy zainwestować w sedany przystępne i popularniejsze, takie jak: Skoda Superb I, Toyota Camry VI, Volvo S80, Peugeot 607. Jeśli mimo wszystko wolimy bardziej niszowe sedany do 20 tys. złotych, warto rozważyć zakup Saaba 9-5, Alfy Romeo 166, Lancii Thesis czy Mercedesa W211. Mimo że dziś zbliżają się do pełnoletniości, to wciąż piękne i luksusowe samochody.

[Głosów:1    Średnia:2/5]

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ